U starszych dzieci bardzo ważna jest samodyscyplina. Dziecko wiedząc na co jest uczulone lub czego powinno profilaktycznie unikać może samo pilnować diety lub nie. Jeśli nie pilnuje, wysiłek rodziców może pójść na marne.
Większość alergików pilnuje swojej diety, bo wie, że "wykroczenie" wiąże się z cierpieniem fizycznym. To dotyczy moich synów, którzy akceptują fakt, że nie można ciast, ciastek, chrupiących bułeczek, bo są z pszenicy i szkodzą im. Córka, kiedy w domu miała odstawioną czekoladę, podjadała na całego w szkole lub u koleżanek. Może właśnie dlatego jej alergia nie jest do końca zdiagnozowana.
Myślę także, że jest to któraś z reakcji krzyżowych, ale jak piszę, nie jestem w stanie córki przypilnować z jedzeniem. Cierpi z powodu brzydkiej skóry, ale kiedy melduje mi, co zjadła u babci czy w szkole w barku, to często są tam podejrzane rzeczy. Odpowiedź na moje wyrzuty jest zawsze taka sama "to mi na pewno nie szkodzi"...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą atopowe zapalenie skóry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą atopowe zapalenie skóry. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 3 kwietnia 2012
sobota, 3 marca 2012
Jak to się zaczęło
Córka urodziła się pod koniec 1998 roku. Miałam wtedy niecałe 23 lata, całą ciążę starałam się dbać o siebie i dzieciątko, zdrowo się odżywiałam, spędzaliśmy dużo czasu na świeżym powietrzu. Urodziła się niestety drogą cesarskiego cięcia i to był zaplanowane już pod koniec ciąży. Malutka była ułożona do góry główką do końca i to było wskazaniem. Piszę o tym, bo są teorie przypisujące większą skłonność do alergii właśnie dzieciom przychodzącym na świat drogą c.c.
Już w szpitalu zaaplikowano mi sporą dawkę mleka i jego przetworów w postaci zupy mlecznej i kawy zbożowej, a po powrocie do domu kontynuowałam jego spożycie, bo przecież trzeba byłu uzupełniać wapń wykorzystywany przez dzieck... Jakoś niewiele wcześniej o alergiach czytałam, wydawało mi się, że skoro oboje z mężem jesteśmy zdrowi, to i dziecko nie będzie miało problemów. Tymczasem już po dwóch tygodniach Malutka miała wysypkę. Początkowo myśleliśmy, że to jedna z dolegliwości wieku noworodkowego, trądzik czy rumień. Jednak pediatra szybko stwierdziła, że to skaza białkowa. Karmiłam dziecko dalej, ale nie jadłam produktów mlecznych i jajek. Oczywiście orzechy, miód, wołowina też wypadły z mojej diety. Nie wytrzymywałam tego rygoru, zwłaszcza, że poprawa nie była trwała. Skórę dziecka pielęgnowaliśmy wtedy robionymi w aptece kremami na receptę, z witaminą A, z cholesterolem. Czasem włączaliśmy Elocom, zawsze minimalne ilości i zawsze oczywiście przynosił prawie natychmiastową poprawę. Bardzo bałam się sterydów, więc unikałam częstego stosowania.
Karmiłam. Natalkę do roku, potem piła mleko z proszku, ale niestety zupełnie nie pamiętam jakie. Wiem na pewno, że szybko po skończeniu roku zaczęła jeść jogurty. Chyba nie szkodziły jej wtedy stale, bo skóra miała okresy bardzo dobre. Właściwie u niej do dziś nie wiemy, co szkodzi. Bywały długie okresy bez żadnych objawów (nawet pół roku) i nawroty. Zmiany skórne praktycznie od początku występowały w typowych miejscach tylko, tzn. w zgięciach kolan i łokci oraz na szyi. We wczesnym niemowlęctwie także na szyi. Najbardziej prawdopodobną wersją są stany emocjonalne i czynniki zewnętrzne, gdyż stan zupełnie dobry trwał nawet w czasie wakacji w górach, gdzie dieta w najmniejszym stopniu nie była przestrzegana, jadła orzechy, miód, nutellę, wszystko czego w domu po prostu nie było, a skórę miała bez skazy. Ostatnio myśleliśmy nawet, że problem minął, bo stan zdrowej skóry trwał ok. roku. Jednak paskudztwo wróciło i okazało się, że "winowajcą" jest tym razem basen. Cały ubiegły rok pływała, a w tym po kilku lekcjach się zaczęło. Po rezygnacji z basenu nastąpiła natychmiastowa poprawa, po kolejnej próbie znów powrót. I niestety zmiany pojawiły się szczególnie na szyi i twarzy, co w tym wieku stanowi nie lada problem. Teraz na basen nie chodzi i jest dobrze. Zdecydowanie pozytywnie na stan skóry wpływa także regularne codzienne mycie pod prysznicem, oczywiście w emolientach (mydła, zwłaszcza w płynie szkodzą dzieciom mocno) i pielęgnacja skóry dedykowanymi kosmetykami. Przez ostatnie 4 lata używamy serii Emolium, z czego ulubione nasze kosmetyki to Emulsja specjalna (na całe ciało) i Krem specjalny (na brzydkie zmiany). Do kąpieli Olejek (w wannie) i Kremowy żel do mycia (pod prysznic).
Już w szpitalu zaaplikowano mi sporą dawkę mleka i jego przetworów w postaci zupy mlecznej i kawy zbożowej, a po powrocie do domu kontynuowałam jego spożycie, bo przecież trzeba byłu uzupełniać wapń wykorzystywany przez dzieck... Jakoś niewiele wcześniej o alergiach czytałam, wydawało mi się, że skoro oboje z mężem jesteśmy zdrowi, to i dziecko nie będzie miało problemów. Tymczasem już po dwóch tygodniach Malutka miała wysypkę. Początkowo myśleliśmy, że to jedna z dolegliwości wieku noworodkowego, trądzik czy rumień. Jednak pediatra szybko stwierdziła, że to skaza białkowa. Karmiłam dziecko dalej, ale nie jadłam produktów mlecznych i jajek. Oczywiście orzechy, miód, wołowina też wypadły z mojej diety. Nie wytrzymywałam tego rygoru, zwłaszcza, że poprawa nie była trwała. Skórę dziecka pielęgnowaliśmy wtedy robionymi w aptece kremami na receptę, z witaminą A, z cholesterolem. Czasem włączaliśmy Elocom, zawsze minimalne ilości i zawsze oczywiście przynosił prawie natychmiastową poprawę. Bardzo bałam się sterydów, więc unikałam częstego stosowania.
Karmiłam. Natalkę do roku, potem piła mleko z proszku, ale niestety zupełnie nie pamiętam jakie. Wiem na pewno, że szybko po skończeniu roku zaczęła jeść jogurty. Chyba nie szkodziły jej wtedy stale, bo skóra miała okresy bardzo dobre. Właściwie u niej do dziś nie wiemy, co szkodzi. Bywały długie okresy bez żadnych objawów (nawet pół roku) i nawroty. Zmiany skórne praktycznie od początku występowały w typowych miejscach tylko, tzn. w zgięciach kolan i łokci oraz na szyi. We wczesnym niemowlęctwie także na szyi. Najbardziej prawdopodobną wersją są stany emocjonalne i czynniki zewnętrzne, gdyż stan zupełnie dobry trwał nawet w czasie wakacji w górach, gdzie dieta w najmniejszym stopniu nie była przestrzegana, jadła orzechy, miód, nutellę, wszystko czego w domu po prostu nie było, a skórę miała bez skazy. Ostatnio myśleliśmy nawet, że problem minął, bo stan zdrowej skóry trwał ok. roku. Jednak paskudztwo wróciło i okazało się, że "winowajcą" jest tym razem basen. Cały ubiegły rok pływała, a w tym po kilku lekcjach się zaczęło. Po rezygnacji z basenu nastąpiła natychmiastowa poprawa, po kolejnej próbie znów powrót. I niestety zmiany pojawiły się szczególnie na szyi i twarzy, co w tym wieku stanowi nie lada problem. Teraz na basen nie chodzi i jest dobrze. Zdecydowanie pozytywnie na stan skóry wpływa także regularne codzienne mycie pod prysznicem, oczywiście w emolientach (mydła, zwłaszcza w płynie szkodzą dzieciom mocno) i pielęgnacja skóry dedykowanymi kosmetykami. Przez ostatnie 4 lata używamy serii Emolium, z czego ulubione nasze kosmetyki to Emulsja specjalna (na całe ciało) i Krem specjalny (na brzydkie zmiany). Do kąpieli Olejek (w wannie) i Kremowy żel do mycia (pod prysznic).
piątek, 2 marca 2012
Podzielę się z Wami...
Tego bloga zakładam jako mama trójki alergicznych dzieci. Przeszliśmy przez wiele trudnych chwil, wciąż żyjemy trochę inaczej niż Zupełnie Zdrowi Ludzie, ale żyjemy prawie normalnie, cieszymy się życiem, korzystamy z niego.
Nie zawsze było różowo. Czasem byłam na granicy nerwowej wytrzymałości. Chcę Wam o tym opowiedzieć, bo może komuś w ten sposób pomogę. Chętnie też odpowiem na Wasze pytania. I oczywiście z ogromną wdzięcznością przyjmę mądre rady innych Doświadczonych.
Zatem dziś zaczynam coś, co chodzi za mną od długiego czasu. Muszę dopracować układ tego bloga, więc dziś nie będzie żadnych merytorycznych wypowiedzi, chyba, że wieczorem. Tylko takie zagajenie.
Serdecznie Was zapraszam. Będą i wspomnienia, i opisy bieżących zmagań, trochę przepisów, trochę o tym czego w domu używamy, czego nie, dokąd jeździmy na wakacje. Sama pisząc pewnie wiele spraw sobie uświadomię...
Nie zawsze było różowo. Czasem byłam na granicy nerwowej wytrzymałości. Chcę Wam o tym opowiedzieć, bo może komuś w ten sposób pomogę. Chętnie też odpowiem na Wasze pytania. I oczywiście z ogromną wdzięcznością przyjmę mądre rady innych Doświadczonych.
Zatem dziś zaczynam coś, co chodzi za mną od długiego czasu. Muszę dopracować układ tego bloga, więc dziś nie będzie żadnych merytorycznych wypowiedzi, chyba, że wieczorem. Tylko takie zagajenie.
Serdecznie Was zapraszam. Będą i wspomnienia, i opisy bieżących zmagań, trochę przepisów, trochę o tym czego w domu używamy, czego nie, dokąd jeździmy na wakacje. Sama pisząc pewnie wiele spraw sobie uświadomię...
Subskrybuj:
Posty (Atom)